11 grudnia 2013

Sezon świąteczny w USA

choinka przed waszyngtońskim Kapitolem

Kiedyś ubieranie choinki na początku grudnia wydawało mi się głupie i bez sensu. Dziś sama tak robię. W Ameryce sezon świąteczny rozpoczyna się z początkiem grudnia i kończy w pierwszych dniach Nowego Roku. Tu nikt nie trzyma przystrojonej choinki do końca stycznia albo - jak w wielu polskich domach - do dnia, w którym ksiądz puka do drzwi z kolędą.


Tu, (o ile mi wiadomo) ksiądz nie chodzi po kolędzie. Poza tym, Nowy Rok traktowany jest w USA jako nowe rozdanie. Stary rok poszedł w zapomnienie. Czas myśleć o kolejnych wyzwaniach i oczywiście kolejnych interesach. Z początkiem stycznia na sklepowych półkach ląduje bowiem wszystko, co można podczepić pod hasło Walentynki. Misie z serduszkiem, serduszka z czekolady w czerwonym celofanie i tony okolicznościowych kartek.

Dziś uważam, że wczesne ubieranie choinki i ustawianie w domu świątecznych dekoracji na trzy tygodnie przed Bożym Narodzeniem ma sens, pod warunkiem oczywiście, że nie trzyma się jej potem w domu dwa miesiące, lecz zwija z początkiem stycznia. Leżę sobie wieczorem na kanapie, bezkarnie objadam się piernikiem (w tym sezonie piekłam już dwa razy), popijam grzanym winem i wcale nie mam poczucia, że obrzydzam sobie Boże Narodzenie. Co jakiś czas przewieszam bombki, bo z perspektywy sofy widzę, że tam jest dziura a tu za dużo. Do Wigilii byłoby idealnie. Byłoby. Niestety trzeba będzie rozebrać choinkę przed samymi świętami. Ale nie żałuję, bo ... w Polsce będzie kolejna:)

choinka przed Białym Domem


Dziś mam dla Was fotki świątecznych drzewek przed Kapitolem i Białym Domem w Waszyngtonie oraz specjalne dekoracje, które wieszamy z Panem X na naszej amerykańskiej choince. To tzw. The White House Christamas Ornaments - oficjalne ozdoby Białego Domu. Co roku wychodzi jedna sztuka, która dedykowana jest któremuś z prezydentów USA (ornament zapakowany jest w ładne pudełko, do którego dołączona jest książeczka z opisem dekoracji i jej motywu). Mamy ozdoby z trzech ostatnich lat, ale musimy dokupić do kolekcji ornamenty z 2009 i 2010 roku. Chcemy mieć wszystkiego od roku, w którym przyjechaliśmy do Stanów Zjednoczonych.

ornament z 2011 roku dedykowany prezydentowi Rooseveltowi

ornament z 2012 roku dedykowany prezydentowi Taftowi

ornament z 2013 roku dedykowany prezydentowi Wilsonowi



5 komentarzy:

  1. Tam wszystko jest piękniejsze (:

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie :-) Po prostu my sami nie dostrzegamy często piękna jakie mamy u siebie. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu nasze piękno już się nam znudziło.... Ile lat można dostrzegać piękno identycznie udekorowanego miasta, z roku na rok to samo :)

      Usuń
    2. Muszę obiektywnie stwierdzić, że w USA wygląda to podobnie, większość dekoracji powtarza się co roku, czasem dołożą coś nowego:)

      Usuń
  3. Piękne te choinki, a ozdoby z Białego Domu bardzo oryginalne.
    Zazdroszczę Świąt w Polsce!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.